Przypomnijmy pokrótce, że akcja One Laptop Per Child (Jeden laptop na dziecko) polega na dostarczeniu niedrogich (188 dolarów), energooszczędnych laptopów o wytrzymałej konstrukcji najbiedniejszym dzieciom z krajów rozwijających się, by w ten sposób pomóc im w wyrównaniu szans edukacyjnych. Na komputerach zainstalowany jest Linux. Pozostałe oprogramowanie (m.in. edytor tekstu, przeglądarka internetowa, odtwarzacz audio i wideo) jest również darmowe i oparte na zasadach open source. Do końca roku laptopy mają zostać rozdystrybuowane w takich krajach jak Urugwaj, Peru, Meksyk, Etiopia, Rwanda, Haiti, Kambodża czy Indie.
W zeszłym tygodniu ogłoszono, że zawartość pamięci flash komputera (pełni ona w nim bowiem funkcję twardego dysku) uzupełniona zostanie o grę SimCity. Donatorem jest firma Electronic Arts, największy wydawca produktów z branży elektronicznej rozrywki na świecie.
SimCity to klasyczna, legendarna wręcz produkcja, która pozwala nam wcielić się w rolę burmistrza zarządzającego miastem i dbać między innymi o jego rozwój i finanse. Gra pochodzi sprzed 18 lat, co jak na standardy branży elektronicznej rozrywki jest zamierzchłą przeszłością.
Ale nie idzie o to, że gest ten zapewne wiele EA nie kosztował, ani nawet o to, że konfiguracja sprzętowa laptopa z powodzeniem wystarczyłaby do uruchomienia nowszej o kilka lat części gry, SimCity 2000. W końcu idea, jako się rzekło, jest szczytna, a darowanemu koniowi nie zagląda się w zęby.
Co natomiast może budzić pewne wątpliwości, to fakt, że SimCity jest grą promującą konkretny model ekonomiczny, który zresztą był krytykowany zarówno z prawej, jak i lewej strony. Mimo że gracz ma teoretycznie swobodę w wyborach i może podejmować różne decyzje, twórcy gry założyli na przykład z góry, że niskie podatki przyspieszą rozwój, a wysokie spowodują recesję. Albo że nie warto inwestować w energię nuklearną, a dobrze skupić się na rozbudowie sieci transportu publicznego. Wszystkie tego typu założenia nabierają szczególnie znaczenia w sytuacji, w której gra ma służyć jako narzędzie edukacyjne dla dzieci żyjących w krajach o często całkowicie odmiennym ustroju i kulturze niż kraj, w którym została opracowana.
Ale może nie ma o co kruszyć kopii. W końcu to tylko gra.