Internet nad morzem, w górach, w lesie. Ba, nawet na środku jeziora. Wszystko dzięki Google i wszystko za darmo! Taką rewelację zasunął dziś czytelnikom dziennik "Polska". Szkoda tylko, że w Mountain View nie ma takich wizjonerów
Tomasz Grynkiewicz

Internet nad morzem, w górach, w lesie. Ba, nawet na środku jeziora. Wszystko dzięki Google i wszystko za darmo! Taką rewelację zasunął dziś czytelnikom dziennik "Polska". Szkoda tylko, że w Mountain View nie ma takich wizjonerów
Tomasz Grynkiewicz
Ale do rzeczy. Po zajawce na jedynce, przekartkowałem szybko na stronę 9.
I czytam.
Polska idzie po linii najmniejszego oporu: skoro Google inne produkty (wyszukiwarkę, serwis mapowy, pocztę) oferuje za darmo, to powszechny internet - a jakże - bezpłatny.
Skąd jednak ten internet od Google?
No to czytam: Google wymyślił, by dane internetowe były przesyłane razem z sygnałem tradycyjnej, analogowej telewizji. W wersji dziennikarza miałoby tak być od 2009 r. (oczywiście, na razie w USA, a potem wpływamy na mazurskie jeziora).
Hmmm. Ktoś Google nieźle podpuścił - w przyszłym roku trudno im będzie przesyłać cokolwiek razem z sygnałem analogowej telewizji. Bo telewizji analogowej już nie będzie.
Podstawowy problem polega jednak na tym, że Google w ogóle nie planuje powszechnego, bezpłatnego dostępu do internetu. Spółka nie jest ani zainteresowana tym, by zostać providerem, ani tym, by tworzyć własną sieć (jak np. operatorzy komórkowi).
Zamiast darmowego (free) bezprzewodowego internetu, lobbuje jedynie za tym, by uwolnić (free) część spektrum, które mogłoby posłużyć do stworzenia lokalnych sieci bezprzewodowych.
Tu rzeczywiście nieco z sygnałem telewizyjnym ma to wszystko wspólnego. Polska pisze o white spaces, czyli - obrazowo mówiąc - niewykorzystywanych dziurach między np. częstotliwościami TVP 2, a Polsatem. White spaces leżą odłogiem, by uniknąć wzajemnego zakłócania się przez kanały telewizyjne.
Dziury są w dodatku wyjątkowo atrakcyjnym kąskiem, bo chodzi o częstotliwości oscylujące wokół 700 MHz - nadawany w tym paśmie sygnał pokonuje duże odległości i z łatwością przenika przez grube ściany. Jakby stworzony do usług internetowych.
I jest cała masa firm - w tym Google - która lobbuje za tym, by to pasmo uwolnić. Ostatnio apelował o to też Bill Gates - no ale Microsoft nie zaoferowałby przecież internetu za darmo, prawda?
Niektórym chyba przydałby się dłuższy urlop. Nad morzem, w górach, w lesie. Albo na środku jeziora.