02.12.200811:44

Pocieszą, ugotują... kto? Nowe roboty

Huggable, miś z uczuciami

Roboty są wśród nas. Oczywiście niesforny droid do naprawy usterek pojazdów kosmicznych i przechowywania sekretnych nagrań księżniczek to daleka przyszłość, ale zmierzamy w dobrym kierunku. Najnowsze modele domowych robotów potrafią smażyć naleśniki i pocieszyć, gdy znajdziemy się w depresji.

Michał Piotr Pręgowski

Nie ma się co krygować: w dzieciństwie co drugi chłopiec marzył o cybernetycznym przyjacielu rodem z "Gwiezdnych Wojen". Część sympatyzowała z niesfornym R2-D2, część wolałaby zarozumialca C3P0. Kto wie, czy w przyszłości takie preferencje nie staną się elementem poważnych testów psychologicznych - wolisz R2-D2, czyli jesteś rzadkim typem melancholika z ADHD - ale teraz to zostawmy.

Na rynku robotów ruch coraz większy. Jaka jest jednak frajda z takiej dla przykładu Roomby, zrobotyzowanego odkurzacza? Nie pogada, nie przytuli, jedzenia nie zrobi. Głupi niewolnik, a nie sztuczny przyjaciel!

Nareszcie coś się zmienia.

Motoman SDA10 to kompan z prawdziwego zdarzenia. Jeśli zechcesz, zrobi Ci okonomiyaki, japoński omlet z jajek i różnego rodzaju dodatków (okonomi - to, co chcesz; yaki - piec, smażyć). I nie jest to jego ostatnie słowo! Jeżeli zdobędziesz stosowne części, SDA10 złoży z nich dla Ciebie aparat cyfrowy. W taki sposób:
Firma Motoman wie, co robi. Ostatecznie wyprodukowała już ponad 160 tys. robotów, przemysłowych i innych. Kto wie, może następny model będzie służył do analizowania tajnych akt (nazwałbym go Motoman IPN44).

Na emocje jeszcze silniej działa Huggable, robomiś pluszowy zaprojektowany w słynnym MIT. W sklepach zobaczymy go za kilka lat, ale warto poczekać. Zabawka będzie nafaszerowana technologią, w tym sensorami dotyku, siły nacisku i temperatury, a do tego wyposażona w kamery i głośnik. Cel? Być interaktywną zabawką, która pocieszy chore dziecko lub takie, które po prostu zostało samo. Dzięki sensorom dostrzeże, gdy maluch posmutnieje, a następnie - zapewne - podejmie stosowne działanie, aby go rozweselić.

Twórcy podkreślają , że ma być pośrednikiem w kontaktach dorosłych i dzieci, a nie ich zastępstwem. Dlatego Huggable będzie do pewnego stopnia zdalnie sterowany. To bardzo ważne założenie, zwłaszcza, że zaangażowanie emocjonalne malucha względem Huggable'a będzie z pewnością duże. Jeżeli ktoś ma wątpliwości, niech przypomni sobie sentyment do własnych zabawek z dzieciństwa - a one przecież ani nie pytały nas o samopoczucie, ani nie rozweselały.

David Levy
, ekspert od sztucznej inteligencji i autor książki "Love + Sex With Robots. The Evolution of Human-Robot Relationships", jest zdania, że to właśnie naturalne odruchy człowieka prowadzą nas nieuchronnie w objęcia robotów. Być może także w aspekcie miłosno-erotycznym. Dzieci kochają małe, pluszowe misie, które nie mówią - czy ich więź nie będzie silniejsza, kiedy przemówią? A zwierzęta domowe - czy nie kochamy ich za to, że potrafią okazać nam zainteresowanie i miłość?
 
Do robotów osobistych, okazujących emocje, przyzwyczaimy się szybko. Taką mamy naturę, mówi Levy. Tak jesteśmy skonstruowani.
 
Z jego tezą można się nie zgadzać, ale błędem byłoby wylać pluszowego robomisia z kąpielą. Huggable może być nieocenioną pomocą w szpitalach i hospicjach. Motoman w kolejnej wersji stanie się jeszcze lepszą - czytaj: mniej monotematyczną - pomocą domową.
 
Z pewnością znajdą się jednak i tacy, którzy dostrzegą zagrożenie nawet w niewinnym robomisiu. Zresztą, jaki on niewinny... Ten temat już znamy, popkultura obsadziła go w "Screamers" i wiemy, jak to się skończyło. A jeśli nie wiemy, to nie zaszkodzi obejrzeć i sprawdzić. Filmy o złych robotach są jak znalazł dla zabicia czasu, który będzie się dłużyć w oczekiwaniu na Huggable'a.
Dodaj swój komentarz:
Autor:
Login / Pseudonim: Hasło:
Komentuj pod pseudonimem jako Gość lub zaloguj się
| Załóż konto
Komentarz:

Najczęściej komentowane