Zdaniem chińskich badaczy uzależniony od internetu jest człowiek, który, spędza w Sieci co najmniej sześć godzin dziennie oraz wykazuje co najmniej jeden z takich objawów, jak problemy z koncentracją lub snem, rozdrażnienie, stres (objawiający się psychicznie lub fizycznie), a także silne pragnienie zalogowania się do Sieci.
Szekspirowskie pytanie: jak Wam się podoba? Sześć godzin dziennie to o dwie mniej niż czas spędzany na pełnowymiarowym etacie. Wszyscy, którzy korzystają wówczas z Sieci, są w grupie ryzyka (a nie daj Boże zalogować się jeszcze w domu!). Silne pragnienie logowania się? Hmm... odpowiedzcie sobie sami, jaka jest jedna z pierwszych czynności po wstaniu z łóżka. Myślimy o czekających dokumentach, mailach? O najświeższych wiadomościach? O wiadomościach na forach?
A kiedy Sieć padnie, choćby na pół godziny ("nie bój, nie bój, wyłączą ci!") - czujemy dyskomfort? Rozdrażnienie? Pojawia się stres?
Źle z nami. Mamy syndrom IAD (Internet Addiction Disorder), jesteśmy uzależnieni - oczywiście wedle chińskiej definicji. Jest jednak ratunek, bo zgodnie z chińską polityką społeczną, możemy dobrowolnie udać się do "obozu karnego", w którym odzwyczaimy się od infoiny i netoholizmu. To bardzo dobrze, bo im dłużej korzystamy z Sieci, tym więcej głupot i nieprawomyślności możemy przeczytać...
Należy jeszcze dodać, że agencja informacyjna Xinhua chwali się w tytule, że tamtejsi naukowcy sformułowali definicję netoholizmu jako pierwsi. To oczywiście nieprawda.
Europejska i amerykańska psychologia/psychiatria mają z IAD problem. Od lat. Trudno sformułować jednoznaczną definicję, która byłaby naprawdę precyzyjna, ale próby zostały podjęte już dawno. Część specjalistów jest zdania, że IAD to faktycznie bardzo poważny problem, a przesłanki uzależnienia da się jednoznacznie sformułować (czytaj dalej).
Inni zwracają uwagę na fakt, iż termin "uzależnienie od internetu" jest zbyt obszerny i należy raczej zwrócić uwagę na pewne jego szczegółowe aspekty, np. na uzależnienie od gier. Nadużywanie dostępu do internetu może być tylko środkiem do celu, którym jest folgowanie prawdziwemu uzależnieniu - takiemu, jak np. hazard uprawiany drogą elektroniczną.W takim przypadku przebywanie online jest tylko środkiem do celu.
Amerykańskie Stowarzyszenie Lekarzy (AMA) nie zdecydowało się, póki co, na zarekomendowanie IAD do spisu oficjalnego zaburzeń psychicznych DSM, prowadzonego przez Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne. Nie znaczy to jednak, że problem nie istnieje - mimo braku ogólnie przyjętej definicji, uzależnienie od internetu autentycznie się leczy (np. w Olsztynie), a część internautów z pewnością da się określić mianem "użytkowników patologicznych".
Kto zalicza się do tego grona? Zwolennicy krótkich form znajdą odpowiedzi w fachowym teście, opracowanym na podstawie definicji dr Kimberly Young, jednej z najbardziej zaangażowanych orędowniczek uznania IAD za zaburzenie psychiczne. Miłośnicy długich tekstów mogą z kolei zajrzeć tutaj albo tutaj. Jedna rada: nie czytać po godzinach - ani chybi przekroczymy szóstą godzinę korzystania po Sieci (nie dotyczy zawartości ostatniego odnośnika!).