Mariusz Koryszewski

Mariusz Koryszewski
W pierwszej reklamie pokazano komika Seinfelda, pomagającego Gatesowi wybrać parę nowych butów. Komik pyta Billa, czy Microsoft wymyśli coś, co sprawi, że nasze komputery będą jak ciastka, żebyśmy mogli je zjeść w czasie pracy. W ostatniej scenie pokazuje się logo Microsoftu z napisem "Delicious".
Internauci powszechnie uznali tę reklamę za kiepską i nudną, a u w wielu wzbudziła wręcz niesmak.
Pierwsza reklama została wyśmiana przez wszystkich. Ale może takie było założenie - żeby zwrócić uwagę wszystkich na zasadzie "nieważne jak mówią, ważne by mówili"? Ale jak to się ma do kwestii polepszania wizerunku Microsoftu? Nijak.
Druga z serii reklam z tej kampanii Microsoftu za astronomiczne 300 milionów baksów, stara się Windows oraz Vistę zbliżyć bardziej do ludzi. Jeżeli nie chcecie nabawić się śmiechowstrętu do Microsoftu, to lepiej nie oglądajcie.
Teraz boję się myśleć o tym, jaki poziom będzie prezentować trzecia reklama. Po pierwszej wydawało się, że nie może już być gorzej. Po drugiej... wszystko jest już możliwe.
Lepiej byłoby dla wszystkich (także dla giganta z Redmond), żeby te grube miliony Microsoft zainwestował w szybsze oprogramowanie, albo w obniżkę cen swoich produktów, zamiast bez sensu wydawać je na reklamowy spam.