Badania opinii publicznej w różnych krajach pokazują, że potępienie dla rozwoju nanotechnologii jest silnie skorelowane ze światopoglądem religijnym. A moralny sprzeciw prowadzi prosto do imperatywu: zakazać.
Łukasz Partyka

Badania opinii publicznej w różnych krajach pokazują, że potępienie dla rozwoju nanotechnologii jest silnie skorelowane ze światopoglądem religijnym. A moralny sprzeciw prowadzi prosto do imperatywu: zakazać.
Łukasz Partyka
Nanotechnologia dzięki manipulowaniu atomami i elementami mierzonymi w nanometrach pozwala tworzyć materiały o niezwykłych właściwościach (poprawiające wydajność różnych urządzeń, niesłychanie wytrzymałe, bakteriobójcze, zapewniające niewidzialność...). Ale to jeszcze nic - naukowcy pracują nad nanomaszynami, które będą w stanie działać wewnątrz żywych organizmów, żeby je leczyć, a może również - po prostu udoskonalać.
Owszem, ta nauka może wywoływać kontrowersje.
W "Nature Nanotechnology" opublikowano dziś trzy raporty na temat społecznego odbioru nanotechnologii. W jednym z nich autorzy dowodzą, że na negatywne opinie o tej dziedzinie bezpośredni wpływ ma religia.
Zespół prof. Dietrama Scheufele z Uniwersytetu Wisconsin w Madison badał opinie na temat moralnej oceny nanotechnologii w USA i w Europie. Okazało się, że w krajach, gdzie religia odgrywa większą rolę (a więc szczególnie - w USA, a także w Austrii i Irlandii) potępienie dla badań nad nanotechnologią było wyraźnie silniejsze. Kraje zlaicyzowane, jak Francja, Dania i Szwecja, nie obawiają się nanorobotów majstrujących przy dziełach Bożych.
Te same wyniki badacze uzyskali wcześniej w ankietach na terenie Stanów Zjednoczonych i stąd pomysł na porównanie ze Starym Światem. Społeczeństwo amerykańskie wylądowało na skraju zestawienia z Europą. Przyjęty współczynnik religijności jest najwyższy, podobnie jak brak akceptacji dla nanotechnologii.
- Stany Zjednoczone są interesującą anomalią wśród zamożnych społeczeństw, bo religijność nie zmieniła tutaj od lat pięćdziesiątych - podkreśla Scheufele. Tymczasem to nie tylko kraj silnie stechnicyzowany, ale również ojczyzna wielu ważnych odkryć naukowych - także tych będących podwalinami nanotechnologii.
Świadomi, że temat badań jest nieco kontrowersyjny, naukowcy usiłowali wykluczyć błędy w metodologii.
- Naprawę staraliśmy się znaleźć jakieś czynniki specyficzne dla tych krajów - tłumaczy się Scheufele. - Ale okazało się, że religia jest zawsze jednym z najsilniejszych czynników wpływających na to, czy uznajemy nanotechnologię za moralnie akceptowalną, a także - czy uważamy ją za użyteczną dla społeczeństwa.
Ciekawe, jak by to wyszło u nas? Badania zaczerpnięte od Eurobarometru nie objęły niestety Polski - naukowcy wzięli pod uwagę tylko 12 państw, które najwięcej inwestują w nanotechnologię.
Naukowcy zastanawiają się, jaki to będzie miało wpływ na ustawodawstwo. Oczywiście z dalszych badań wyszło, że moralny sprzeciw idzie w parze z chęcią całkowitego zakazania nanotechnologii.
Posypią się zakazy? Ekstremiści zaczną terroryzować naukowców?
- Nasze wyniki są specyficzne dla nanotechnologii, ale odzwierciedlają również ogólny stosunek społeczeństwa do nauki i technologii - mówi Scheufele. - Trzeba poważnie się zastanowić, co się właściwie dzieje z naszą debatą publiczną, gdzie religia i nauka tak często się ścierają.
Autor badań martwi się, że media i naukowcy unikają tych trudnych tematów i nie informują społeczeństwa o pożytkach i zagrożeniach nanotechnologii, więc debata, gdy się wreszcie zacznie, będzie silnie zideologizowana i wątpliwie merytoryczna.
Od jego poprzedniej ankiety w 2004 roku wiedza respondentów na temat nanotechnologii nie zmieniła się wcale, czyli jest mizerna. Eksperci spierają się nieustannie o rozmaite złożone kwestie we własnym gronie, a opinia publiczna bazuje na stereotypach. I nie było jeszcze wydarzenia, które przykułoby uwagę mediów i społeczeństwa do tej dziedziny. Takiego katalizatora powszechnego zainteresowania należy się jednak spodziewać.
- Szacuje się, że światowy rynek nanotechnologii przekroczy wartość 3 bilionów dolarów do roku 2015 - podkreśla profesor. - To jest jedna z tych dziedzin, które zaczynają wkraczać w niemal każdą sferę naszego życia.
Innymi słowy, wielkimi krokami nadchodzi sądny dzień dla nanotechnologii, zwłaszcza jeśli owym katalitycznym wydarzeniem będzie jakaś spektakularna tragedia (obiecujące nanomateriały często są z definicji wybitnie toksyczne).
Warto rozmawiać...
Respondenci Scheufele, którzy akceptują nanotechnologię także stwierdzali zazwyczaj, że konieczne są rządowe regulacje i nadzór nad badaniami.
Sam Scheufele donosił rok temu, że eksperci bardziej obawiają się wynikających z nanotechnologii zagrożeń niż przeciętny człowiek, który jest raczej otwarty na nowinki. Te badania były również dobrym pretekstem, żeby nawoływać do publicznej debaty nad młodą i szybko rozwijającą się dziedziną.
Co się stanie, jak naukowcy (i dziennikarze) zaczną rzetelnie informować o nanotechnologii? Może nic.
Może ogólnie pozytywne oczekiwania wobec tej nauki prezentowane przez niedoinformowanych obywateli nie ustąpią obawom i uprzedzeniom. Tak przynajmniej wynika z badań prof. Nicka Pidgeona z Uniwersytetu w Cardiff, który przeprowadził serię warsztatów nanotechnologicznych w Wielkiej Brytanii i USA (tym razem zaskoczeniem był brak różnic między oboma krajami). Wyedukowani uczestnicy pozostali optymistami i nadal twierdzą, że potencjalne korzyści przewyższają zagrożenia. Przy czym zdecydowanie woleli prace nad lepszymi ogniwami słonecznymi od zaangażowania nanotechnologii w medycynę i cyborgizację.
Niestety dla wniosków Pidgeona, trzeci artykuł w dzisiejszym "Nature Nanotechnology" podważa nadzieję, że kaganek oświaty wystarczy, by ludzie nie odwrócili się od nanotechnologii.
Poglądy religijne nie są przecież jedynym filtrem, który wpływa na nasze opinie.
Eksperyment zespołu prof. Dana Kahana z Uniwersytetu Yale'a pokazuje, że rzetelna informacja na temat nanotechnologii może być odczytana rozmaicie, w zależności od wyznawanych wartości.
Badanym zaprezentowano wyważone informacje na temat rozwoju nanotechnologii i pytano ich o poglądy na jej temat. Okazało się, że w przewagę korzyści nad zagrożeniami wierzą osoby ceniące sobie konsumpcyjny styl życia i pozytywnie nastawione do nowości rynkowych. To osoby wierzące w hierarchę społeczną i zdecydowani indywidualiści. Tymczasem osoby o egalitarnych poglądach na społeczeństwo (czy raczej - wspólnotę) zdecydowanie lepiej zapamiętują ryzyka niż zalety rozwoju nowej nauki.
Wielu ludzi bardzo trudno będzie zatem przekonać do nanotechnologii, jeśli nawet z rzetelnych informacji zapamiętają głównie to, czego się tam spodziewali.
Okazuje się ponadto, że osoby nie dostrzegające zagrożeń nanotechnologii nie dostrzegają również niczego groźnego w GMO, chorobie wściekłych krów, energetyce jądrowej i internecie. Bezkrytyczni entuzjaści to nie są najważniejsi adresaci rzeczowych argumentów na rzecz rozwoju nanotechnologii (przecież nie wszyscy sensu życia upatrują w czatowaniu pod sklepami na nowe gadżety).
Dyskusja wokół nanotechnologii będzie się raczej toczyć z aktywnym udziałem wojujących ekologów i alterglobalistów (w każdym razie - tych podejrzliwie nastawionych do gospodarki rynkowej i kolejnych nowinek fundowanych ludziom przez koncerny). I bardzo dobrze, jeśli o nich chodzi. Decydenci powinni zapoznać się z opiniami naukowców, entuzjastów i sceptyków.
Jakoś łatwiej jest mi wyobrazić sobie owocną dyskusję nad nanorobotami z udziałem wojowniczych obrońców przyrody, niż z udziałem obrońców moralności. Niepokoję się, że nie ma płaszczyzny porozumienia w tej sprawie, a tocząca się właśnie w Polsce debata na temat in vitro pogłębia moje obawy.
Spodziewam się raczej, że w USA i wielu innych krajach (łącznie zapewne z Polską) szereg organizacji religijnych otwarcie zacznie domagać się całkowitego zakazu badań nad nanodemonami i znajdą się politycy, którzy wciągną to hasło na sztandary w najmniej stosownym momencie. Wielu innych ludzi skutecznie zniechęci to do udziału w debacie.
Uprzedzenia i najsurowiej nawet interpretowane zakazy religijne mają być może dobre strony - zawsze będziemy pewni, że nowe technologie, zmieniające nasz świat w niekoniecznie przewidywalny sposób, u kogoś wzbudzą podejrzenia.

Zobacz także: Ławice nanorobotów popłyną moimi żyłami