Mangusty mają świetny węch i można je wyszkolić do wykrywania materiałów wybuchowych. Robot inżyniera Nanayakkary nie jest bardzo wyrafinowany. Jego zadaniem jest prowadzić mangustę na smyczy, żeby metodycznie skontrolowała cały teren. Robot jest zdalnie sterowany i ma kamerę do podglądania zachowania zwierzęcia.
I mangusta i maszyna nie ważą zbyt wiele, więc bieganie po polu minowym niczym im nie grozi - uspokaja Nanayakkara.
Człowiek siedzi w bezpiecznym miejscu i zaznacza na mapie punkty, w których wyszkolona mangusta sygnalizowała obecność miny.
- Zwierzęta nie są stuprocentowo wiarygodne - marudzi na łamach NS Andy Smith, saper-ekspert z Wielkiej Brytanii.
Ja będę jednak trzymał kciuki za ten projekt i mam nadzieję, że o jego wdrożeniu zadecyduje cena . Biedniejsze kraje, zaminowane nieraz po dziurki w nosie, powinny decydować się raczej na takie dziwaczne półśrodki niż czekać aż cywile samodzielnie zadepczą wszystkie miny i niewybuchy.
Nawet jeśli mangustom coś jednak grozi. (Będę trzymał kciuki również za mangusty.)