11.12.200811:04

Nie wierzę w Blu-ray

fot. Diego Correa, cc-by-20

Mariusz wróży Blu-rayowi świetlaną przyszłość. Pozwolę sobie nie zgodzić się z nim.

Michał Młynarczyk

Tezy wpisu "Blu-ray: samotność długodystansowca?" sprowadzają się jak dla mnie do jednego stwierdzenia: nowa technologia zapisu materiałów wideo odniesie w końcu sukces, chociaż na pewno nie stanie się to tak szybko, jak chcieliby niektórzy.

Blu-ray będzie królem - pisze Mariusz. Co to jednak znaczy? Kiedy będziemy mogli powiedzieć, że niebieski laser odniósł sukces? Wtedy, gdy sprzedaż płytek i urządzeń korzystających z nowego standardu przekroczy sprzedaż DVD? Nie!

Gra nie toczy się o u uścisk dłoni prezesa i złotą patelnię dla lidera sprzedaży wśród nośników optycznych, tylko o zastąpienie DVD w roli najpopularniejszego sposobu na dostarczanie filmów do domów klientów. I Blu-ray nie jest tu jedynym graczem.

Co więcej, uważam, że jest graczem, który ma stosunkowo małe szanse na to, by zająć miejsce DVD. Nie dlatego, że jest słaby, ale dlatego, że jego konkurenci mogą okazać się naprawdę mocni.

HD to słowo klucz. Chodzi o technologię, która pozwoli wykorzystać możliwości tych wszystkich dużych, płaskich telewizorów, jakie trafiły do naszych domów w ciągu ostatnich lat (i które trafią tam lada chwila). DVD musi odejść, bo oferuje zbyt małą rozdzielczość. I tylko tyle.

Nie wierzę w to, że ktokolwiek, poza małą grupą fanów, potrzebuje dostępu do "materiałów interaktywnych", pobieranych na bieżąco z sieci dodatkowych informacji, picture-in-picture albo możliwości oglądania jednej sceny kręconej z kilku kamer.

Chodzi o to, żeby w jak najprostszy i jak najtańszy sposób dostarczyć film o rozdzielczości HD do domów użytkowników.

I naprawdę uważacie, że tłoczenie płytek i sprzedawanie klientom urządzeń, które mają je odtwarzać to ciągle najlepsze, możliwe rozwiązanie?

Mamy koniec 2008 roku. Nagrania HD są już komercyjnie dostępne chociażby w iTunes Store, a z rozdzielczością 720p eksperymentuje nawet popularny YouTube. Pod strzechy trafiają dekodery telewizji cyfrowej (kablowej, satelitarnej...) wyposażone w twarde dyski i obsługujące usługi VoD. Mają one nad odtwarzaczami Blu-ray jedną, podstawową przewagę - są dotowane przez operatorów.




Blockbuster, największa sieć wypożyczalni wideo na świecie przygotowuje rozwiązanie, które ma umożliwić oglądanie filmów użytkownikom komórek. Spośród konsol do gier, płyty Blu-ray odtwarza tylko ta najmniej popularna. Same odtwarzacze sprzedają się ciągle słabo. Z resztą tak samo jak wszystkie, inne drogie gadżety.

Sprzedaż niebieskiego lasera podskoczyła po przegranej HD-DVD, ale na krótko. Format ciągle nie może zyskać masy krytycznej, jest niszą. W końcu przegra z jakąś formą streamingu. Dziesięć lat temu, gdy na rynek wchodziło DVD, nikt nie śnił o domowym łączu internetowym, za pomocą którego można by przesłać zawartość takiej płyty w godzinę. Dzisiaj, z dobrodziejstw dostępu do szerokopasmowych sieci korzystają nie tylko nasze domowe komputery. Cyfrowa kablówka staje się powoli standardem, podobnie z resztą jak HSDPA w sieciach komórkowych.

Zanim cena odtwarzaczy Blu-ray zejdzie do poziomu akceptowalnego przez przeciętnego (a co gorsza, kryzysowego) klienta, technologie internetowe dokonają kolejnego skoku. W końcu, ktoś zrobi z tego wszystkiego użytek i wbije gwóźdź do trumny niebieskiego lasera.

Blu-ray zapewne zostanie kiedyś królem nośników optycznych. Ale wtedy nie będzie to już miało kompletnie żadnego znaczenia.

 

Dodaj swój komentarz:
Autor:
Login / Pseudonim: Hasło:
Komentuj pod pseudonimem jako Gość lub zaloguj się
| Załóż konto
Komentarz:

Najczęściej komentowane