26.11.200815:18

Czarne chmury nad DRM

fot. EB Morse, cc-by-20

W plebiscycie na najbardziej znienawidzoną technologię ostatnich lat, DRM z pewnością zająłby jedno z pierwszych miejsc. Wiele wskazuje jednak na to, że dni tego rozwiązania są policzone.

Michał Młynarczyk

DRM wymyślono po to, by chronić prawa twórców dzieł rozpowszechnianych w formie cyfrowej. Kopiowanie plików MP3 z komputera na komputer jest w końcu znacznie prostsze niż przegrywanie kaset z muzyką. DRM ogranicza swobodę dysponowania plikami przez użytkowników, co miało w konsekwencji prowadzić do spadku poziomu internetowego piractwa. O ile, faktycznie, stosując restrykcje udało się utrudnić życie tym, którzy legalnie kupują muzykę i filmy online, o tyle piraci mają się świetnie.


 
Zawsze znajdzie się ktoś, kto w ten czy inny sposób skopiuje do pamięci komputera nowy album, film, odcinek serialu. Wystarczy, że jednej osobie uda się złamać zabezpieczenia. Albo, ostatecznie, obejść je stosując jedną z tych prymitywnych, ale zawsze skutecznych metod - w rodzaju podłączenia analogowego wyjścia słuchawkowego odtwarzacza CD do wejścia karty dźwiękowej. Pliki trafiają do sieci P2P i rozprzestrzeniają się błyskawicznie. Dzięki swojej architekturze, P2P nie zatyka się - im bardziej popularny materiał, tym łatwiej go ściągnąć. To już całkiem dojrzała technologia. Ściągnięcie pirackiego nagrania jest nie tylko tańsze ale i łatwiejsze niż kupienie go w internetowym sklepie.

Zwłaszcza, jeśli ten stosuje DRM. Zabezpieczone pliki stawiają zwykle mnóstwo wymagań - potrzebują konkretnego oprogramowania i sprzętu. Są kłopotliwe. A, co gorsza, nie dają żadnej gwarancji, że zachowamy dostęp do kupionych treści. Zdarzały się już przypadki, że firma sprzedająca muzykę zabezpieczoną DRM zamykała swój biznes i zostawiała użytkowników na lodzie. Wystarczy wyłączyć serwery obsługujące mechanizmy DRM, by w efekcie uniemożliwić klientom słuchanie muzyki, za którą zapłacili. Fajnie, nie?


 


Najśmieszniejsze jednak w tym wszystkim jest to, że sprzedawcy treści doskonale zdają sobie sprawę z tego, że DRM oznacza tylko i wyłącznie kłopoty. Na poniedziałkowym spotkaniu, które odbyło się w siedzibie Agory, otwarcie mówili o tym przedstawiciele Gazety.pl i Wirtualnej Polski (a więc właściciela m.in. sklepu mp3.pl). DRM daje posiadaczom praw autorskich złudzenie kontroli nad multimediami umieszczanymi w sieci. Tak właśnie - złudzenie.




To samo zdanie podziela Rada Unii Europejskiej. We wnioskach ze spotkania, które odbyło się dopiero co, bo 20 listopada, czytamy m.in., że DRM "chociaż, w niektórych sytuacjach, może pomóc w zarządzaniu i ochronie praw", przez swój brak przejrzystości powoduje zagrożenia dla użytkowników i ogranicza ich dostęp do treści pochodzących od różnych dostawców.

Po sieci krążą też plotki, wedle których, Apple (przypominam - największy sprzedawca muzyki w USA) chce udostępniać tylko pliki muzyczne bez DRM. Tutaj jednak nie wystarczy sama wola - najpierw trzeba dogadać się z trzema spośród czterech największych wytwórni (zgodę EMI Apple dostał jakiś czas temu). Konkurencji (Amazon) już się udało.


Nie pozbędziemy się tak łatwo wirusa DRM
(czasem dosłownie wirusa...). Wygląda jednak na to, że klimat w branży zdecydowanie przestał mu sprzyjać. 
Dodaj swój komentarz:
Autor:
Login / Pseudonim: Hasło:
Komentuj pod pseudonimem jako Gość lub zaloguj się
| Załóż konto
Komentarz:

Najczęściej komentowane