Aż dziw, że producenci komórek wpadli na to dopiero teraz. Czujnik ruchu (konkretniej - przyspieszenia), zwany też akcelerometrem, to genialny wynalazek!
Michał Młynarczyk

Aż dziw, że producenci komórek wpadli na to dopiero teraz. Czujnik ruchu (konkretniej - przyspieszenia), zwany też akcelerometrem, to genialny wynalazek!
Michał Młynarczyk
Czy jest na sali ktoś, kto nie widział jeszcze miecza świetlnego w Nokii N-series / iPhone? Jeśli tak, to zapraszam na seans:
Czujnik przyspieszenia jeszcze do niedawna służył tylko do banalnego, automatycznego zmieniania orientacji ekranu w momencie, gdy przekręcamy telefon. Szybko jednak okazało się, że potrafi dużo więcej. Zaczęło się od gier i mniej lub bardziej zabawnych aplikacji rozrywkowych, w rodzaju wspomnianego miecza świetlnego. Symulator picia piwa, zapalniczka, metalowa kulka w drewnianym labiryncie - to tylko niektóre, akcelerometrowe hity Apple'owskiego AppStore.
Głupie? Zbędne? Zgadzam się. Ale to dopiero wprawka przed poważniejszymi zastosowaniami czujnika ruchu. Ostatnio w AppStore pojawiły się dwa, sensowne programy, które bez dostępu do akcelerometru straciłyby wiele. Albo nawet wszystko.
Pierwszy z nich to Google Mobile App, czyli interfejs do wyszukiwarki wyposażony w rozpoznawanie mowy. Wystarczy podnieść telefon, przyłożyć go do ucha, powiedzieć czego szukamy i - voila, na ekranie pojawia się lista linków. Już samo rozpoznawanie mowy robi wrażenie. Ale to tylko część historii.
Google podeszło do platformy (w tym przypadku - iPhone) bardzo twórczo. Dzięki wykorzystaniu akcelerometru i czujnika zbliżeniowego (zwykle, służy do wygaszania ekranu w trakcie rozmowy) obsługa aplikacji jest maksymalnie uproszczona. Żeby rozpocząć wyszukiwanie nie trzeba nic przyciskać ani wybierać z menu - wystarczy przyłożyć słuchawkę do ucha. Dodatkowo, program pobiera informacje o położeniu użytkownika i stara się zaserwować zlokalizowane wyniki wyszukiwania. Zapytany o "movies" (tak, niestety ciągle jest tylko po angielsku) wyświetla seanse dostępne w okolicy.
Nawiasem mówiąc, Google prawdopodobnie wykorzystało nieudokumentowaną funkcję SDK iPhone - dostęp do czujnika zbliżeniowego. Dlaczego uszło im to na sucho? Może po prostu duży może więcej...
Druga aplikacja z AppStore, na którą zwróciłem ostatnio uwagę to niepozorna NightCamera. Program jest próbą wyciśnięcia czegoś więcej z dość kiepskiego aparatu iPhone. I do tego próbą bardzo udaną.
Nie chodzi tu o żadne, nakładane już po zrobieniu zdjęcia filtry, wyostrzanie czy podkręcanie kolorów. NightCamera wykorzystuje akcelerometr do robienia mniej poruszonych zdjęć. Jak to działa? Uruchamiamy program, kadrujemy, staramy się utrzymać telefon bez ruchu i... czekamy. NightCamera automatycznie zrobi zdjęcie, gdy tylko "poczuje", że ręce nam się nie trzęsą. Efekt jest rewelacyjny. Czemu nikt nie wpadł na to wcześniej?
Korzystanie z akcelerometru nie jest jednak wcale takie proste. Najlepszy przykład to darmowa gra Cube. Ma świetną grafikę i jest jednym z pierwszych tak rozbudowanych FPSów na platformę iPhone / iPod touch. Tyle że, całą zabawę psuje fatalnie dobrana czułość kontrolera (którym jest w tym przypadku cały telefon).
Ciekawe, ile jeszcze genialnych zastosowań akcelerometru w komórce czeka na to, żeby ktoś je odkrył...
Aktualizacja: OK, nie do końca może o to mi chodziło, ale i tak jestem pod wrażeniem: