24.09.200813:02

Mamy Androida! A Nokia i Microsoft - problem

fot. T-Mobile

Google, do spółki z T-Mobile i HTC pokazały wczoraj pierwszy telefon działający na platformie Android. T-Mobile G1 nie robi piorunującego wrażenia, ale jego premiera to bardzo ważny moment.

Michał Młynarczyk

Plotki potwierdziły się, a zamazane zdjęcia krążące po sieci okazały się prawdziwe. T-Mobile G1 to smartfon z klawiaturą QWERTY i dużym, dotykowym wyświetlaczem. Jego design nie porywa, ale osoby, które trzymały go w ręku twierdzą, że telefon jest wykonany solidnie. Chociaż parametry urządzenia nie są tu wcale najważniejsze, warto o nich wspomnieć. G1 jest wyposażony we wszystko, co znajdziemy we współczesnych, zaawansowanych komórkach: WiFi, GPS, UMTS (HSDPA), Bluetooth, aparat 3 mpix, slot kart pamięci microSDHC.

Tyle, że smartfon nie ma praktycznie żadnej, wbudowanej pamięci (w zestawie karta 1GB); jego aparat nie kręci filmów; funkcja modemu jest niedostępna; odtwarzanie filmów wymaga zainstalowania zewnętrznej aplikacji; a Bluetooth może być wykorzystany tylko do łączenia z zestawem słuchawkowym. Ciekawe, czy wywoła to podobną falę żartów, jak słynne MMSy w iPhone...

Większym problemem jest brak obsługi MS Exchange i synchronizacji bezpośrednio z komputerem - G1 synchronizuje się tylko przez internet i tylko z aplikacjami Google. Chociaż GMail i Google Calendar mają z pewnością wielu, oddanych użytkowników, biznes raczej nie przyjmie G1 z otwartymi ramionami. Przynajmniej na razie.

Znacznie ciekawsze od tego, czego Android jeszcze nie ma, jest jednak to, co już potrafi. A potrafi sporo. Ma prawdziwy multitasking - aplikacje mogą działać w tle (to powód do zazdrości dla użytkowników iPhone). Oczywiście, do wyposażenia standardowego należy niezłej jakości przeglądarka WWW (oparta, podobnie jak ta w iPhone, na silniku WebKit). Jest program pocztowy automatycznie pobierający wiadomości z GMaila (push email). Obsługiwane są też konta na innych serwerach, ale tylko w trybie ręcznego pobierania maili (pull). Wbudowany GPS współpracuje z aplikacją Google Maps. Największe wrażenie robi jednak Google StreetView nakarmiony danymi z GPSa i akcelerometru (kliknij ostatnią kulkę na pasku postępu).

Google dogadało się z Amazonem, który uruchomił specjalnie dla Androida mobilną wersję swojego sklepu z plikami muzycznymi. Użytkownicy G1 mają więc dostęp, bezpośrednio z poziomu menu urządzenia, do sześciu milionów nagrań w formacie MP3 (bez DRM). Ceny - podobne jak w iTunes. Jest jednak pewien haczyk. Piosenek nie można ściągać przez UMTS - sklep działa tylko wtedy, gdy łączymy się za pomocą WiFi. Poza tym, G1 nie ma standardowego gniazdka mini-jack.

Ciekawie zapowiada się Android Store. Chociaż na pierwszy rzut oka wyraźnie przypomina iPhone'owy App Store, wygląda na to, że twórcy Androida będą prowadzili dość liberalną politykę selekcji programów - tak przynajmniej sugerują niektórzy blogerzy. Google zarzeka się, że nie będzie usuwać niewygodnych dla siebie aplikacji. Zobaczymy. Tak czy tak, użytkownik G1 nie jest skazany na programy pobrane ze sklepu - można oficjalnie instalować również aplikacje ściągnięte ze stron developerów. Nie ma jednak co liczyć na VoIP. Ta funkcjonalność została zablokowana na poziomie systemu operacyjnego.

W przypadku zarówno Androida, jak i iPhone, internet to słowo-klucz. Żadne z tych urządzeń nie jest ani klasyczną komórką, ani klasycznym smartfonem (rozumianym jako palmtop z wbudownaym telefonem). Tutaj możliwość instalowania własnych aplikacji to tylko miły dodatek - najważniejsze jest zapewnienie użytkownikowi komfortowego dostępu do usług internetowych. Z tego punktu widzenia, ani Android, ani iPhone nie powinny być konkurencją dla klasycznych smartfonowych platform w rodzaju Symbiana czy Windows Mobile.

Statystyki pokazują jednak co innego. Symbian traci swój udział w rynku inteligentnych komórek, a mobilny Windows został właśnie zepchnięty na trzecie miejsce przez internetowe (chociaż mocno wyspecjalizowane) BlackBerry. Użytkownikom bardziej zależy na wygodnym dostępie do sieciowych usług niż na możliwości instalowania rozbudowanych aplikacji. Zwłaszcza, że spora część tych drugich jest już dziś dostępna online.

Microsoft po raz drugi przespał internetową rewolucję - tym razem mobilną. I może mieć problem by odrobić straty, bo Apple i Google będą znacznie twardszymi przeciwnikami niż słabiutki Netscape. A premiera Windows Mobile 7 znowu została przesunięta ...

T-Mobile G1 to balon próbny. Bez obsługi Exchange nie zawojuje rynku biznesowego. Dla zwykłego, indywidualnego użytkownika będzie na razie brzydszym kumplem iPhone (tyle, że wyposażonym w klawiaturę i darmową wersję MobileMe). Apple powinno jednak szykować się na wojnę. Pod koniec roku źródła Androida zostaną upublicznione. Jeśli eksperyment z G1 się powiedzie, czeka nas prawdziwy wysyp słuchawek z systemem Google. Android może również przyciągnąć swoją otwartą polityką wielu developerów, którzy dotąd tworzyli aplikacje na iPhone.

Jeszcze jeden szczegół jest tu interesujący - nowy układ pomiędzy producentem telefonu (systemu), a operatorem komórkowym. Dotąd to ten drugi miał ostatnie słowo w kwestii tego, jak zachowywały się i wyglądały zamówione przez niego komórki. Mógł nawet zażądać instalowania własnego, zunifikowanego menu (jak Orange Menu) czy przygotowania przez producenta nowego wyglądu obudowy (w czym celowały sieci grupy T-Mobile). W przypadku komórek Apple i Google, operatorzy nie próbują już majstrować przy designie albo interfejsie użytkownika. W zamian za to, twórcy systemów dyskretnie dbają o ich interes - na przykład poprzez usuwanie funkcji modemu.

Dodaj swój komentarz:
Autor:
Login / Pseudonim: Hasło:
Komentuj pod pseudonimem jako Gość lub zaloguj się
| Załóż konto
Komentarz:

Najczęściej komentowane