Chociaż kupowanie muzyki w sieci ma swoje zalety, jest też kilka powodów, dla których nie warto za szybko żegnać się z płytą CD.
Michał Młynarczyk

Chociaż kupowanie muzyki w sieci ma swoje zalety, jest też kilka powodów, dla których nie warto za szybko żegnać się z płytą CD.
Michał Młynarczyk
Internetowe sklepy z muzyką poczynają sobie coraz śmielej. Na Zachodzie dawno już wyszły z garaży - iTunes Store i AmazonMP3 są realną alternatywą dla tradycyjnych sprzedawców. Ten pierwszy pokonał wszystkich konkurentów, którzy byli do pokonania na amerykańskim rynku. iTunes sprzedaje dziś więcej muzyki niż Wal-Mart.
U nas ciągle najpoważniejszym graczem pozostaje "sklep" BitTorrent. Są też jednak tacy, którzy - z najróżniejszych powodów - nie chcą korzystać z zasobów sieci P2P. Od jakiegoś czasu istnieją pojedyncze sklepy internetowe oferujące pliki z muzyką klientom z Polski. Wygląda jednak na to, że pomysł póki co niespecjalnie chwycił. Może dlatego, że ciągle jest wiele powodów, by nie odsyłać płytki CD na emeryturę. Oto one:
1. DRM
Digital Rights Management to zestaw technologii, które mają zapewnić właścicielowi praw autorskich kontrolę nad rozpowszechnianiem jego dzieła. Przy ich pomocy zabezpieczane są zwykle pliki muzyczne dostępne w sklepach internetowych.
Brzmi niewinnie? To teraz wyobraźcie sobie sytuację, w której kupiony rok temu kompakt ulega autodestrukcji albo da się odtworzyć tylko w odtwarzaczu sprzedawanym przez właściciela sklepu z muzyką. Tak jest właśnie z zabezpieczonymi piosenkami. Utworów z iplay.pl (DRM Microsoftu) nie da się odtworzyć na iPodzie, podobnie jak plików z iTunes na żadnym odtwarzaczu nie pochodzącym od Apple (chyba że zapłacimy więcej za pliki iTunes Plus).

MS wywołał ostatnio małą burzę decydując się na wyłączenie serwerów sklepu MSN Music. Klienci, którzy kupili w nim muzykę, zostaliby z ręką w nocniku - próba przeniesienia plików na nowy komputer (albo na nowy system) skończyłaby się odmową autoryzacji i de facto utratą całej, kupionej muzyki. MS ugiął się pod protestami użytkowników i przedłużył wsparcie dla usługi aż do 2011 roku. Ciekawe, co potem.
2. Jakość
Pliki w sklepach internetowych są skompresowane przy pomocy jednego ze stratnych formatów - AAC (Apple), WMA (MS) albo MP3. Klient rzadko kiedy ma wpływ na jakość pobranych utworów. O tym decyduje sprzedawca, który zwykle kieruje się gustem przeciętnego użytkownika, dla którego MP3 128kbps brzmi tak samo jak CD Audio. Wiadomo, transfer kosztuje.
W przypadku srebrnego krążka, dostajemy do ręki źródło nieskompresowanego materiału, który możemy zripować do dokładnie takiego formatu, jaki najbardziej nam odpowiada. Zależy nam na jakości? Nie ma problemu, od czego jest kompresja bezstratna!
3. Dostępność
Internetowe sklepy z muzyką to ciągle nowość na polskim rynku. Ich oferta jest dość skromna, a same zakupy mogą być bardziej skomplikowane niż wizyta w tradycyjnym sklepie z płytami. Żeby płacić w internecie, trzeba zwykle mieć kartę kredytową. W niektórych przypadkach wystarczy zrobić przelew, ale to jeszcze bardziej komplikuje cały proces. Płyty są nadal łatwiejsze do kupienia, zwłaszcza jeśli szukamy przede wszystkim nagrań mainstream'owych wykonawców.
4. Ceny
Tak, okazuje się, że płyta z muzyką może być tańsza od tej samej muzyki w formie plików! Confessions On A Dance Floor Madonny kosztuje w iplayu 39,99zł - za kompakt zapłacimy w Merlinie 31zł. X & Y Coldplaya w wersji płytowej jest tańszy o niecałe 5zł. Nowy Coldplay, Viva La Vida nie jest dostępny w iplayu, ale gdyby był, pewnie kosztowałby minimum 39,99, czyli znowu parę złotych drożej niż na kompakcie. Nawet miłośnicy swojskich klimatów, za album "Wszyscy Polacy" zespołu Bayer Full przepłacą w sieci. Soho.pl oferuje go za 19,5zł, podczas gdy na aukcjach (nowy, zafoliowany) jest dostępny za kilkanaście złotych.
5. Wygoda
Kupioną płytę można od razu odtworzyć w samochodowym audio albo w domowej wieży. Żeby to samo zrobić z plikami z sieci, trzeba najpierw nagrać krążek albo skopiować je do odtwarzacza. Niby drobiazg, ale bez komputera i dodatkowych wydatków (CD-R, odtwarzacz) się nie obędzie.
6. Prawo do swobodnego dysponowania
Jeśli kupisz płytę w sklepie, jesteś jej właścicielem. Możesz ją sprzedać albo dać komuś w prezencie. W przypadku plików z sieci, możesz co najwyżej skasować je z dysku, jeśli Ci się znudzą. Nikt ich nie kupi, bo prawa do odtwarzania są przypisane do Ciebie. Nie oddasz ich do sklepu. W przypadku kompaktu, swoboda w dysponowaniu zakupem jest po prostu większa (chociaż, oczywiście, nie całkowita).
7. Pudełko i płyta to coś więcej niż nośnik
Kupując płytę dostajemy nie tylko muzykę. Zdjęcia, teksty piosenek, dedykacje w książeczce, nawet grafika na górnej powierzchni płyty - to wszystko też jest jakąś częścią dzieła. Może mieć wartość kolekcjonerską albo po prostu dobrze wyglądać na półce. No i jest na czym złożyć autograf.

Osobiście kibicuję internetowym sklepom z muzyką. Nie zmienia to jednak faktu, że przed sieciowymi sprzedawcami jeszcze długa droga - zwłaszcza w przypadku rynków takich jak polski. Muszą rozwiązać przynajmniej część z problemów, o których wspomniałem i przekonać klientów, że warto płacić za coś, co można za darmo ściągnąć z torrenta.