Marta Klimowicz

Marta Klimowicz
Dzięki serwisowi mamy również do czynienia z nowym gatunkiem internauty, który swój pierwszy (i w niektórych przypadkach zapewne ostatni) kontakt z Internetem zawdzięcza właśnie Naszej-Klasie. Tak jak kilka lat temu mówiono o wysypie "dzieci Neostrady", tak dziś obserwować można charakterystyczne zachowania - nierzadko osób już dorosłych - naszo-klasowych internautów.
Nie charakteryzują się oni konkretnym wiekiem, miejscem zamieszkania czy wykształceniem; wiadomo jednak, że raczej słabo znają zasady korzystania z Internetu i - jak się wydaje - nie za bardzo są też zainteresowani ich poznaniem. Do tworzenia swojego profilu nierzadko podchodzą z autentyczną szczerością, graniczącą wręcz z naiwnością i towarzyszącym jej przekonaniem, że będzie on oglądany wyłącznie przez bliskich. Dowodem na to choćby fotografie policyjnych tajniaków, zamieszczanych przez nich samych w galeriach szkół i klas.
Naszo-klasowy internauta nie jest również świadomy, że w sieci nie jest anonimowy (a już szczególnie nie wtedy, gdy występuje pod swoim imieniem, nazwiskiem, dla ułatwienia podając numer telefonu i przebytą ścieżkę edukacji). Pisałam już o agresywnych dyskusjach, jakie miały miejsce w tym serwisie przy okazji rozmów o nauczycielach czy o nawoływaniach do samosądu.
Ponieważ naszo-klasowy internauta ma małą styczność z innymi serwisami, to właśnie na profilu w NK prowadzi swoją sieciową aktywność. Informuje znajomych o zmianie pracy, podaje linki do aktualnie słuchanych piosenek, cytuje fragmenty czytanych książek, zamieszcza fotografie biletów na koncert, na który się wybiera etc. Jednocześnie - można podejrzewać - nierzadko jest on poruszony sieciowym ekshibicjonizmem, jaki dokonuje się w jego przekonaniu na blogach, serwisach randkowych itd.
Wreszcie, internauta ten traktuje Naszą-Klasę jako faktycznie swój serwis, stąd też zupełnie nie rozumie podejmowanych przez jego właścicieli prób zarobienia. Grozi skasowaniem swojego profilu, założeniem konkurencyjnego serwisu oraz protestuje przeciwko "komercjalizacji" Naszej-Klasy.
Nasza-Klasa z założenia służyć ma podtrzymywaniu kontaktów z dawnymi znajomymi, a więc duży nacisk kładziony jest na ich realność. Nie mam jednak wrażenia, że serwis ten istotnie zmienił postrzeganie internetu przez osoby, które uważają, że w sieci znajdują się awatary, a nie ludzie. Wydaje mi się, że ci, którzy wcześniej niechętnie podchodzili do Internetu, swojego zdania specjalnie nie zmienili, a uważają raczej, że Nasza-Klasa jest wyjątkiem w sieciowym zalewie wirtualnych relacji i profili. A może jednak się mylę?