Internet zamienia nas w ignorantów, negatywnie wpływając na nasze sposoby postrzegania i rozumienia świata. Prawda czy fałsz?
Marta Klimowicz

Internet zamienia nas w ignorantów, negatywnie wpływając na nasze sposoby postrzegania i rozumienia świata. Prawda czy fałsz?
Marta Klimowicz
Co takiego do zarzucenia Internetowi ma Keen? Po pierwsze - ponieważ istnieje Internet, ludzie nie czytają, stając się wtórnymi analfabetami. Keen nie zauważa jednak, że spora część internetowej aktywności to właśnie czytanie; fakt, że sprzedaje się mniej książek nie musi być powiązany z zanikiem czytelnictwa jako takim. Natomiast samą powszechność wtórnego analfabetyzmu i drastyczny spadek czytelnictwa oraz sprzedaży książek daje się w Polsce zauważyć od zbyt wielu lat, by móc bezpośrednio skorelować to jedynie z upowszechnieniem się Internetu.
Po drugie - odwołując się do książki The Dumbest Generation: How the Digital Age Stupefies Young Americans and Jeopardizes our Future Marka Bauerleina, Keen twierdzi, że "im bardziej młodzież staje się biegła w posługiwaniu się internetem, tym większa staje się jej ignorancja dotycząca obiektywnego świata, jaki ją otacza". Andrew Keen i ten jego obiektywizm... Abstrahując już od tego, jak bardzo dyskusyjne jest swierdzenie o istnieniu obiektywnej rzeczywistości, warto zauważyć, że dla wielu osób to właśnie Internet jest otaczającą ich rzeczywistością. To za jego pośrednictwem mogą komunikować się ze znajomymi, oglądać filmy, czytać artykuły prasowe, zdobywać pracę i dokształcać się. Umiejętność biegłego posługiwania się siecią staje się - czy Keenowi się to podoba, czy nie - kluczowa w dzisiejszych czasach.
Po trzecie wreszcie - ponieważ istnieje Internet, a w nim m.in. blogi, ludzie tracą zdolność do czytania i rozumienia dłuższych przekazów. Szczerze mówiąc, mam wrażenie, że od dawna wiele osób nie rozumie nawet bardzo krótkich i prostych przekazów, takich jak nakaz sprzątania po swoim psie czy informacje o zmianie w rozkładzie jazdy. Nie mam wrażenia, żeby w latach 80., gdy nie było blogów czy Wikipedii, ludzie masowo spędzali więcej czasu na czytaniu Bułhakowa, Dostojewskiego czy Prousta. Intelektualiści zajmowali się tym i będą się zajmować, bez względu na istnienie Internetu. A to, że głupców jest zwykle więcej, nie wynika wcale z obecności sieci w naszym życiu codziennym. Może po prostu w Internecie łatwiej ich dostrzec, by sparafrazować stwierdzenie Lema o jego odkryciu zatrważającej ilości idiotów żyjących na świecie.
Aktualizacja:
* Tytuł zapożyczony został od Nicholasa Carra, który jednak pyta i ma wątpliwości, natomiast Keen po prostu wie, jak jest.