O szafiarkach
pisałam już jakiś czas temu, kiedy fala największej popularności ciągle była przed nimi. Co się zmieniło w przeciągu zaledwie miesiąca?
Przede wszystkim, daje się zauważyć znaczny przyrost liczby
blogów, na których zazwyczaj dziewczyny (jak dotąd namierzyłam zaledwie
jeden blog z męską szafą) przedstawiają swoje stylizacje. Przeczytać można o tym m.in.
u Sztywniary (vel Ryfki), jednej z pierwszych i najbardziej popularnych szafowych blogerek, która stwierdza:
nie nadążam z dodawaniem wszystkich nowych linków, więc zamieszczam tylko najczęściej przeze mnie odwiedzane.
Z drugiej jednak strony - ta popularność nie wszystkim jest w smak: niedawno swoją internetową szafę zamknęła Harel, obok Ryfki chyba najpopularniejsza polska szafiarka. Z tego, co
napisała sama blogerka, wynikać może, że w pewnym momencie poczuła się ona przytłoczona przez swoją niespodziewaną (i może nie do końca chcianą?) sławę. Możliwe, że jest to przypadek, w którym bycie mikrocelebrytką stało się nie do uniesienia, nawet pomimo przedrostka "mikro". Decyzja Harel o zamknięciu internetowej szafy, wywołała spory odzew jej fanek; część z nich - pomimo, iż sama zainteresowana temu zaprzeczyła -
oskarżyła Alka Tarkowskiego o to, że przyczynił się do niej
swoim wpisem o prawach autorskich, w którym posłużył się właśnie przykładem jej bloga. Komentarze u Alka dowodzą niezrozumienia jego zamiaru - bo w to, że skrycie zazdrościł Harel jej popularności, trudno uwierzyć.
To jednak nie jedyna dyskusja, w której temat Szafiarek wywołał dosyć emocjonalne wypowiedzi. Podobne reakcje wywołał tekst
"Szafiarki - zakon, który rządzi modą", w dyskusji pod którym
pojawiły się sugestie, że szafiarki w istocie są bardzo sprytnie przeprowadzoną akcją marketingową, w żadnym zaś wypadku oddolną i spontaniczną aktywnością grupy internautek. Faktycznie, część szafiarek informuje swoich czytelników o tym, gdzie nabyła elementy swojej garderoby (są to zwykle popularne sieciówki oraz lumpeksy); na żadnym blogu nie da się jednak zauważyć reklamy - co w sumie jest o tyle dziwne, że blogi są dosyć popularne, a ich tematyka i determinowana przez nią grupa docelowa, ściśle określone.
To jednak nie koniec sieciowej aktywności szafiarek - dziewczyny nie poprzestają na prowadzeniu blogów i dyskutowaniu na forach, od pewnego czasu część z nich korzysta również z
Blipa, co daje szansę z jednej strony na poznanie ich w nowych kontekstach, z drugiej zaś, pozwala im na dzielenie się ze sobą modowymi linkami.
Raz na kilka tygodni można odnieść wrażenie, że oczy wszystkich internautów zwrócone są w jednym tylko kierunku i nikt nie zajmuje się już inną tematyką. Parę miesięcy temu była to Nasza-Klasa, ostatnio modowa społeczność szafiarek. Dosyć szybko przedsiębiorczy biznesmeni zwęszyli w ich popularności źródło zarobkowania - jednak zdaje się, że trafili oni niczym kulą w płot. Pomimo tego, że szafiarki są jedną z silniej rozwiniętych społeczności internetowych, powstałych nie w oparciu o jeden konkretny serwis, a na bazie wspólnych zainteresowań i realizacja ich pasji jest dla nich ważną wartością, to jednak wolą one bądź spotykać się w bardziej rozproszony sposób spotykać się w różnych internetowych przestrzeniach, bądź dyskutować na
zamkniętym forum, zamiast gromadzić się w serwisach typu
Szafiary.pl czy
Stylio.pl.