Zdarzyło wam się kiedyś nie odebrać telefonu i nie oddzwonić potem do osoby, która dzwoniła, bo uznaliście, że jeśli to naprawdę coś ważnego, to sama jeszcze raz będzie próbowała się z wami kontaktować?
A może skasowaliście kiedyś setkę nieprzeczytanych mejli, uznając, że jeśli ktoś napisał coś naprawdę istotnego, to spróbuje swoją wiadomość powtórzyć?
A czytniki RSS, ostatnio coraz większa zmora, zbierająca nieraz tysiące nieprzeczytanych postów w ciągu krótkich zaledwie wakacji od komputera? Kogo choć raz nie kusiła opcja ?oznacz wszystkie jako przeczytane??
Można się spodziewać, że takie zachowania będą coraz częstsze i nie są aż tak nieracjonalne, jak mogłoby się na pierwszy rzut oka wydawać. Na swoim blogu Matthew Iingram
przywołuje słowa wypowiedziane przez amerykańskiego studenta:
Jeśli jakaś wiadomość jest ważna, sama mnie znajdzie.
Stanowią one doskonałe podsumowanie tego, co jak podejrzewam staje się chlebem powszednim dla coraz większej liczby osób. Już coraz mniej osób gorączkowo wertuje pierwszą poranną gazetę, słucha wiadomości radiowych czy ogląda informacje telewizyjne w obawie, by nie pominąć czegoś naprawdę istotnego. Większość wiadomości, jakimi jesteśmy na co dzień zasypywani jest tak naprawdę pozbawiona zupełnego znaczenia i nie mająca żadnego związku z naszym życiem. Stąd też zgoda na pomijanie wielu z nich, na brak zainteresowania dla tego, czym zachłystują się w kolejnym dzienniku telewizyjnym tylko po to, by nazajutrz o całej sprawie już nawet nie wspominać.
A o tym, co naprawdę istotne i tak się dowiemy. Dotrze do nas SMS, przeczytamy o tym na
Blipie czy
Naszej-Klasie, dostaniemy o tym mejla, ktoś nam powie osobiście. Nieważne jak, ważne, że to co naprawdę ma znaczenie i tak znajdzie do nas drogę (mam wrażenie, że to trochę buddyjskie podejście do informacji, ale mogę się mylić).