28.01.200821:16

Chanologia - nowy ruch społeczny?

http://theunfunnytruth.ytmnd.com/

Prawdopodobnie najbardziej znaną twarzą Kościoła Scjentologicznego jest hollywoodzka gwiazda - Tom Cruise. Od kilkunastu dni scjentolodzy mają znaczącego wroga: Anonima, tym groźniejszego, że pozbawionego twarzy. W jaki sposób niezidentyfikowani internauci usiłują ograniczać zasięg groźnych ich zdaniem poglądów scjentologów? Czy możemy tu mówić o innowacyjnym sposobie działania nowych ruchów społecznych?

Marta Klimowicz

Zostawiając na boku samą ideę Kościoła Scjentologicznego i rozważania, na ile w istocie jest on groźny, a wystąpienia Toma Cruise'a bliskie przemówieniem Goebbelsa, warto przyjrzeć się temu, co i w jaki sposób próbuje osiągnąć grupa osób, zrzeszona pod nazwą Project Chanology. Światu przedstawiła się ona za pomocą filmu którego przesłanie jest jasne i jednoznaczne: organizacja scjentologów powinna zostać zniszczona dla dobra gatunku ludzkiego.

"Anonimem jest każdy, Anonim jest wszędzie. Nie mamy liderów, nie przewodzi nami jedna osoba - wyłącznie zbiorowe oburzenie jednostek, wiodące nasze dłonie w bieżącym wysiłku uświadamiania", w ten sposób przedstawia się Project Chanology. Za środowisko swojego działania Anonymous obrał przede wszystkim Internet - spowalnianie stron scjentologów czy spamowanie ich skrzynek, to tylko niektóre spośród działań w ramach Project Chanology, co sprawia, że często jego uczestnicy przedstawiani są w mediach jako "grupa hakerów". Zastrzegają oni jednak, że jest to mylne przekonanie: Project Chanlogy to "prawnicy, rodzice, informatycy, prawodawcy, studenci czy weterynarze". Bez względu na to, kim w istocie są osoby przedstawiające się jako Anonymous, warto zastanowić się, jakie społeczne implikacje niesie sposób działania, jaki zdecydowali się oni obrać.

Brak lidera, brak jednego miejsca działania oraz brak hierarchii przy wspólnej zgodzie tak na cel naczelny, jak i działania pomniejsze - czyż tego typu aktywność nie jest wręcz klasycznym przykładem wdrożenia koncepcji "społeczeństwa sieci" w czyn? Czy w połączeniu z widocznymi sukcesami tej grupy (obecność w mediach tradycyjnych, faktyczne spowolnienie działania niektórych stron scjentologicznych), nie jest to najlepszym i najbardziej dobitnym przykładem na to, że każdy może doprowadzić do zmiany: nie trzeba być super hakerem, wystarczy rozesłać linki czy "wykopać" artykuł. Dodatkowo, dzięki brakowi jednego człowieka odpowiedzialnego za całe przedsięwzięcie, będącego jego twarzą, przeciwnik nie ma możliwości zdyskredytowania tej osoby; trudno też oczekiwać, aby jakakolwiek poważna organizacja (a za taką niewątpliwie chce uchodzić Kościół Scjentologiczny) próbowała polemizować z Anonimem. Taki rodzaj XXI-wiecznej partyzantki.

Tym, co mnie szczególnie zainteresowało w działaniach chanologów, jest podobieństwo ich  zachowań do tego, co Claus Offe nazwał "nowymi ruchami społecznymi", w odróżnieniu od silnie zhierarchizowanych "starych ruchów społecznych", zwykle jednoczących wokół siebie konkretną grupę społeczną, nierzadko działających z udziałem instytucji. Nowe ruchy społeczne przyciągają natomiast uwagę osoby wywodzące się z różnych środowisk, które jednoczy poparcie dla pewnych idei (np. feminizmu czy ochrony środowiska). Czy chanologów można zatem zaliczyć do przedstawicieli nowego ruchu społecznego? Pozornie wydaje się, że tak: zjednoczyli się oni wokół wspólnej idei, prawdopodobnie w istocie zrzeszają w swoich szeregach osoby wywodzące się z różnych grup społecznych, wreszcie - co sami podkreślają - nie kieruje nimi żadna odgórna instytucja czy kierownictwo. W rzeczywistości jednak, wiemy o nich zbyt mało, by móc stawiać takie tezy.

Istotne jest jeszcze jedno - dotychczas jednoznacznie kojarzony z trollingiem i flame war w najgorszym wydaniu, Anonymous staje się symbolem walki o pewną ideę, nie zaś wyłącznie wielbicielem destrukcji i chaosu samego w sobie. Chaos ten jest twórczy, przypominający wręcz nieco działania artystyczne lub te, które propagował Tyler Durden w filmie Fight Club.

Czy działania Anonymous'a zachęcą również innych internautów do podobnych kroków? Czy tego typu oddolne akcje, przebiegające w raczej chaotyczny, nieprzewidywalny sposób, mają szansę stać się remedium np. na strony organizacji faszystowskich, z którymi nie radzi sobie policja? Wreszcie - czy możemy mówić o nowej formie ruchu społecznego? Czas pokaże. Jedno jest pewne - Project Chanology pokazuje również, jakie są dobre strony sieciowej anonimowości (pomijając, oczywiście, jej częstą złudność), tak wyklinanej przez krytyków Internetu i wskazywanej jako jedna z najsłabszych jego stron.

Dodaj swój komentarz:
Autor:
Login / Pseudonim: Hasło:
Komentuj pod pseudonimem jako Gość lub zaloguj się
| Załóż konto
Komentarz:

Najczęściej komentowane