Badania przeprowadzone przez University College London na zlecenie The British Library i Joint Information Systems Committee, doprowadziły do powstania raportu "Information Behaviour of the Researcher of the Future?. Jego zadaniem było m.in. odpowiedzieć na pytanie, w jaki sposób poszukują informacji młodzi ludzie oraz na ile ich dociekania są skuteczne.
Tak, jak można było podejrzewać, dzisiejsi zachodni nastolatkowi nie mają większych problemów w korzystaniu z nowych technologii; tym jednak, co nastręcza im problemów jest odnalezienie oraz następnie racjonalne ocenienie poszukiwanych informacji. Ludzie ci mają kłopoty z adekwatnym sformułowaniem zapytania, wpisywanego w okno wyszukiwarki - a to od niej zdecydowana większość (aż 89%) zaczyna pracę (jednocześnie jedynie 2% rozpoczynają swoje dociekania od wejścia na stronę internetową biblioteki).
Brytyjskie badania znajdują również swoje odbicie w społeczeństwie amerykańskim, w którym ponad połowa osób, które odwiedziły bibliotekę w zeszłym roku, zrobiła to nie ze względu na znajdujące się tam książki, ale z powodu znajdujących się tam komputerów.
Wzrastająca powszechność tego zjawiska nie idzie jednak - jak dotąd - w parze ani z przedefiniowaniem funkcji pełnionych przez biblioteki, ani też z działaniami edukacyjnymi, mającymi na celu lepiej przygotować internautów do poszukiwania potrzebnych informacji. O ile jednak w Wielkiej Brytanii czy Stanach Zjednoczonych, o potrzebie zmian zaczyna się dyskutować, to już w Polsce odnieść można wrażenie, że ten problem niemal zupełnie nas nie dotyczy. W wielu polskich bibliotekach wciąż królują stare, kartkowe katalogi, nie ma możliwości ani przeszukiwania zbiorów online, ani tym bardziej - zamawiania wybranych pozycji za pomocą Internetu. Zbiory są często przestarzałe, nieposzerzane o najnowsze publikacje, nie ma dostępu do zbiorów cyfrowych zagranicznych bibliotek czy elektronicznych wersji czasopism. Opisywana sytuacja nie dotyczy wyłącznie miejskich bibliotek, ale również bibliotek uniwersyteckich i ich wydziałowych czy instytutowych oddziałów. Studenci zdają się coraz rzadziej zresztą do nich zaglądać, korzystając zwykle z materiałów pozostawionych na ksero przez prowadzących zajęcia czy życzliwych kolegów.
W nowym świecie stare instytucje nie tylko przestają pełnić swoje tradycyjne funkcje, ale również często stają się dla wielu osób po prostu zbędne. Jak się od tego uchronić, w jaki sposób wciąż przyciągać ludzi, uczyć ich szacunku do słowa pisanego, interesować regałami pełnych nieprzeczytanych książek i pomagać im w odnajdywaniu wiarygodnych informacji?